wtorek, 16 maja 2017

Obcy: Przymierze (Alien: Convenant, 2017)

Reżyseria: Ridley Scott
Scenariusz: John Logan, Dante Harper
Produkcja: Australia, Nowa Zelandia, USA
Gatunek: Thriller, Sci-Fi
Czas trwania: 122 minuty

Obsada:
Michael Fassbender: David/Walker
Katherine Waterston: Daniels
Billy Crudup: Oram


Ridley Scott to już dosyć sędziwy mężczyzna, mający na swoim koncie niezwykle bogaty dorobek filmowy. Nikogo chyba nie zdziwi, że to właśnie w jego rękach znalazło się zadanie nakręcenia kontynuacji Prometeusza, a tak naprawdę jeszcze jednej części Obcego. Nie ukrywam, że nie jestem zbyt wielkim znawcą sci-fi, dlatego do filmu podeszłam bez większych emocji, nastawiona raczej na obiektywne spojrzenie na obraz. Swoje na ekranie zobaczyłam i teraz pokrótce postaram się opowiedzieć, czy Obcy: Przymierze faktycznie utrzymuje poziom całej serii. Czas zacząć jeszcze jedną podróż w kosmiczną przestrzeń.


Załoga statku osadniczego „Przymierze” kieruje się na planetę Origae-6, aby tam rozpocząć kolonizację. Na 10 lat po nieudanej akcji „Prometeusz” poczyniono wiele poprawek i ulepszeń, aby tym razem misja się powiodła. W wyniku przypadkowego rozbłysku gwiazdy dochodzi jednak do uszkodzeń statku, a ekipa zostaje gwałtownie wybudzona. Naprawianiu usterek towarzyszy odebranie przez członków załogi tajemniczego sygnału – ludzkiego głosu, śpiewającego znaną melodię. Po tak intrygującym odkryciu, uczestnicy misji zmieniają kurs, aby sprawdzić cechy planety, a także źródło dobiegającego sygnału. Jak się wkrótce okaże, ta decyzja może ich wiele kosztować.


Obcy: Przymierze to w dużej mierze adekwatna kontynuacja Prometeusza. W filmie pojawia się wiele wątków, które ukazały się bądź nawet nie zostały dokończone w poprzedniej części. Tym razem jednak reżyser zdecydował się na mocniejsze pomieszanie fabuły, czerpiąc wiele z tematyki serii Obcego, czego w Prometeuszu zgrabnie unikał. Widz ma więc okazję ponownie zobaczyć na ekranie postać obcej formy życia, lecz tym razem twórcy kładą większy nacisk na jej pochodzenie. Przewijający się motyw tworzenia przedstawia przede wszystkim coraz to nowe pytania, dotyczące również egzystencji ludzkiej i przemijania. Takie głębsze psychologiczne tło sprawia, że działanie bohaterów nabiera większego sensu, a jeszcze mocniej uwidacznia się potrzeba zapewnienia gatunkowi przetrwania i rozwoju. Członkowie załogi ukazani są przeważnie w parach, co w pewnym momencie może kojarzyć się z ukazaniem postaci ludzkiej jako tylko jeszcze jednej formy życia (tak jak Obcy, dbającej o rozmnażanie), ale też ze swoimi słabościami i jednocześnie walczącej z silniejszym gatunkiem o swoje istnienie.


Obraz trzyma w napięciu i wciąga w swoją historię. Z drugiej strony jednak wiele scen zostało niemal wyjętych z podobnych filmów, przez co ciągle miałam wrażenie, że na ekranie nie widzę praktycznie nic nowego. Do tego dochodzi fakt, że poprzez zastosowanie w zwiastunie tych „najmocniejszych” fragmentów, film sam w sobie staje się bardzo przewidywalny. A w połączeniu z chwytami, które są dobrze znane z tego gatunku kina, niewiele scen zrobi dobre wrażenie na wiernym fanie serii. Pozostaje pytanie, czy istnieje sens tworzenia dalszych części Obcego, kiedy niestety twórcy już na niewielu obszarach mogą jeszcze zaskoczyć widza.

Pod względem technicznym produkcja prezentuje się bardzo dobrze. Zadbano o szczegóły, które w takim obrazie grają pierwszoplanową rolę. Wśród bohaterów na przód wysuwa się zdecydowanie Michael Fassbender, wcielając się w dwie postaci, z którymi zachowujemy największy stopień poznania. Pozostali bohaterowie szybko się zmieniają na ekranie, wielu ubywa, a pozostająca najwięcej Katherine Waterston niestety nieco zawodzi. Obcy: Przymierze w znacznej mierze spełnia swoje zadanie, choć w swojej formie po prostu nie zachwyca. Może ratunkiem dla następnej części byłoby świeże spojrzenie twórcy. Ridley Scott, mimo doświadczenia, niestety powtarza swoje wypróbowane już techniki, co z jednej strony gwarantuje seans na pewnym poziomie, ale z drugiej odbiera całe poczucie zaskoczenia.

Moja ocena: 6+/10

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz