niedziela, 24 kwietnia 2016

Czy Lucyna to dziewczyna? (1934)

Reżyseria: Juliusz Gardan
Scenariusz: Konrad Tom
Produkcja: Polska
Gatunek: Komedia obyczajowa
Czas trwania: 75 minut

Obsada:
Jadwiga Smosarska: Lucyna Bortnowska/Julian Kwiatkowski
Eugeniusz Bodo: Inżynier Stefan Żarnowski
Mieczysława Ćwiklińska: Hrabina Czermińska


Kiedy wypowiadam się na jakiś temat, mam pełną świadomość, że moja wiedza jest niekompletna. Choćbym nie wiem jak mocno starała się przygotować, zawsze jakiś z pozoru błahy drobiazg umknie i sprawi, że moja ocena będzie oparta na większości informacji, a nie na ich całości. Z takimi przemyśleniami wchodzę oto na długą i niezwykle ciekawą ścieżkę gruntownego poznawania fundamentów kina. Z powodów obywatelskich najbliżej mi do kina polskiego, jednak biorąc pod uwagę moje aktualne obeznanie, jest mi do niego też najdalej. Ludzie często krytykują i oceniają obecne polskie produkcje, mając jedynie szczątkową wiedzę (lub czasem nie mając żadnej) o obrazach, które powstawały wcześniej i miały ogromny wpływ na dzisiejszą kinematografię naszego kraju. Wybierz się razem ze mną w podróż do tego świata, który przecież tak bardzo różni się od tego, co oferują nam dzisiaj kina. Ruszamy!


Lucyna Bortnowska ukończyła studia w Paryżu, uzyskując tytuł inżyniera. Po powrocie do kraju pragnie rozpocząć pracę w fabryce swojego ojca. Przewidując jego reakcję postanawia przejść do małego podstępu. Lucyna przebiera się za mężczyznę, podchodząc do nowego zawodu jako Julian Kwiatkowski. Szybko też otrzymuje zatrudnienie dzięki swoim kwalifikacjom i poleceniu szefa fabryki, o które poprosiła jako jego własna córka. Julian zostaje pomocnikiem inżyniera Stefana Żarnowskiego, w którym (już z kobiecego punktu widzenia) od razu się zakochuje. Kiedy odkrywa, że jej przełożony interesuje się zalotną sekretarką, Lucyna postanawia wziąć sprawy w swoje ręce.


Polskie kino międzywojnia ma swój niesamowity klimat, który wciąż mnie zachwyca na nowo. Seans opiera się głównie na grze aktorskiej, która wyznacza poziom filmu. Do tego dochodzą kostiumy, piękna scenografia i rytmiczna muzyka. Nie zapominając o scenariuszu, tworzy to zazwyczaj obraz niezwykły. „Czy Lucyna to dziewczyna?” to prosta i przyjemna w formie komedia, która mimo upływu lat wciąż śmieszy i urzeka. Mimo że w fabule można doszukać się wielu nieścisłości i zaprzeczeń, to zupełnie nie przeszkadza to w odbiorze filmu. Juliusz Gardan po raz kolejny zabrał mnie w podróż do tego magicznego świata, choć przyznaję, że „Pani minister tańczy” bardziej mi się spodobała. Mimo to przygody Lucyny nadal warte są poznania i przeżycia ich razem z główną bohaterką.


Na ekranie błyszczy Jadwiga Smosarska, która wciela się zamiennie w damską i męską rolę. Jako chłopiec pokazuje swoje techniczne umiejętności i wiedzę, którą nabyła w czasie studiów. Jej przebranie jest również źródłem wielu zabawnych scen, kiedy to niewiele brakuje do zdradzenia jej prawdziwej tożsamości. Natomiast jako Lucyna aktorka zachwyca swoją urodą i wdziękiem. Wraz z Eugeniuszem Bodo tworzy niezapomniany duet. Charakteru i emocji ich relacjom dodają utwory przez nich wykonywane. Piosenki napisane przez Henryka Warsa bardzo miło się słucha i łączy z sensem fabuły. I nie można zapomnieć o Mieczysławie Ćwiklińskiej, która jest najbardziej uroczą starszą panią, jaką dane mi było oglądać na ekranie!



Tematyka filmu oscyluje między wątkiem miłosnym a realiami ówczesnych czasów. Reżyser nie ukazuje typowej miłości, a wokół niej zręcznie buduje całą resztę filmu. Nie dość, że taki zabieg dostarcza dodatkowej rozrywki, to sprawia, że produkcja pomimo swojej prostoty zachowuje wysoki poziom. Nietrudne do odgadnięcia zakończenie, błędy merytoryczne w scenariuszu i naiwność łatwo można wytknąć teraz, z perspektywy czasu. Myślę, że to przydatna umiejętność, żeby podczas takiego seansu nie oceniać go od strony naszych czasów, ale jednak żeby uszanować i zrozumieć fundamenty polskiego kina. Bo „Czy Lucyna to dziewczyna?” jest właśnie jedną z wielu cegiełek, która naszą kinematografię zbudowała i ukształtowała. Jak dla mnie miło spędzony czas.

Moja ocena: 7/10

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz