
Wystawa rozpoczyna się materiałami o pierwszych dokumentach Kubricka. W gablotce umieszczony jest aparat, którym Kubrick wykonywał zdjęcia, pracując w magazynie „Look”. Jest też słynne zdjęcie smutnego z powodu śmierci prezydenta Roosevelta kioskarza, dzięki któremu młody fotograf został odkryty przez redaktorów tego pisma. Początki działalności późniejszego mistrza nie obfitowały w ważne produkcje, jednak warto przeczytać kilka zdań o nich i obejrzeć plakaty. W dodatku wystawa została wzbogacona w materiały dokumentalne o filmach znanego reżysera, co pomaga odświeżyć poszczególne sceny z jego obrazów.
Dalsze sale poświęcone są już
konkretnym filmom Kubricka, które miały ogromny wpływ na jego karierę. Nie
potrafię powiedzieć jaka powinna być koncepcja zwiedzania, gdyż numerowanie
jest kiepskie. Lepiej zwiedzać stosując własną kolejność i nie pominąć przy tym
niczego! W sali o „Lolicie” pobrzmiewają wspaniałe dźwięki tytułowej piosenki
zespołu Yaya, której dźwięki niestety zlewają się m.in. z We’ll Meet Again z „Dr Strangelove”a” i świetnym Hello Vietnam z „Full Metal Jacket”. Ale
to jedyne minusy, bo muzyka pozwala poczuć klimat produkcji na nowo! A wszystko
wzbogacone zdjęciami z filmów, oryginalnymi scenariuszami i rekwizytami!
Wystawa poświęcona Stanley’owi Kubrickowi to niepowtarzalna okazja zobaczenia
oryginalnej maszyny do pisania, której używał Jack Torrance w „Lśnieniu”, a
także noża, dwóch siekier i sukienek przerażających bliźniaczek. Dla kinomana
to niezapomniane doświadczenie. Natomiast przy okazji „Full Metal Jacket”
ukazane zostały najciekawsze sceny z produkcji oraz… prawdziwy hełm z napisem Born to kill, którego właścicielem był
jeden z głównych bohaterów – Joker. Jego oryginalne okulary i scenariusz
oprawiony na niebiesko to prawdziwa uczta dla oczu.

Wystawa zawiera również
niezrealizowane przez znakomitego reżysera projekty. Nie ukrywam, że z chęcią
obejrzałabym biografię Napoleona w wersji Kubricka, szczególnie że reżyser
zebrał naprawdę pokaźną kolekcję książek o wielkim wodzu i przywódcy. To tylko
dowodzi jak Kubrick starannie przygotowywał się do swojej pracy, traktował ją
niezwykle poważnie i poświęcał się jej. Wystawa, będąca jedynie przez krótki
czas w Polsce, to niepowtarzalna okazja, aby poznać bliżej geniusz reżysera,
którego kontrowersyjne i zapierające dech w piersiach filmy znacząco wpłynęły
na kinematografię. Jak mawiał
sam mistrz „I do not always know what I want, but I do know what I don’t want”.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz