niedziela, 17 listopada 2013

Wenus w futrze (La Vénus à la fourrure, 2013)

Reżyseria: Roman Polański
Scenariusz: Roman Polański, David Ives
Produkcja: Francja, Polska
Gatunek: Dramat
Czas trwania: 96 minut

Obsada:
Emmanuelle Seigner: Vanda
Mathieu Amalric: Thomas



„Wenus w futrze” to najnowszy film znakomitego Romana Polańskiego. Cały film przesiąknięty erotyzmem jest udowodnieniem, że 80-letni już reżyser nadal pewnie czuje się w swojej roli. I nadal ma pomysły, i chęci do realizowania różnych tematów. Choć z początku wydaje się, że jego dzieło będzie skierowane jedynie dla kobiet, to z założenia tak wcale nie było. Sam Polański przyznaje, że film jest krytyczny wobec mężczyzn, ukazując przy tym rolę kobiecą z niezwykle interesującej strony.


Thomas prowadzi przesłuchania do swojej najnowszej sztuki. Po męczącym dniu castingu niezadowolony wychodzi już z teatru do domu. W tym samym momencie do sali wpada mocno spóźniona Vanda, która od razu wydaje się być bezczelna i zbyt nachalna. Reżyser jest pewny, że kobieta tak samo jak pozostałe kandydatki nie poradzi sobie na scenie, niechętnie daje jej szansę. Jednak Vanda zaskakuje Thomasa swoim podejściem do sztuki, a jego stosunek do niej niespodziewanie się zmienia.


O „Wenus w futrze” słyszałam już różne opinie, w większości pozytywne. Po obejrzeniu filmu przyznaję, że nie są one bezpodstawne. Na ekranie bowiem oglądamy prawdziwą grę miłosną rozgrywająca się pomiędzy dwójką bohaterów. Produkcja Polańskiego opiera się głównie na dialogach, a akcja rozgrywa się w jednym pomieszczeniu, co łudząco przypomina znaną już wcześniej „Rzeź” jego autorstwa. Tym razem jednak poruszany jest zupełnie inny temat: miłość. Thomas tworzy swoją najnowszą sztukę, w której ukazuje swoje własne pragnienia, których spełnienia nie zapewnia mu jego narzeczona. Z chwilą odegrania pierwszych scena z Vandą, mężczyzna zdaje sobie sprawę, że jest ona kobietą o jakiej marzy. Kobieta uwodzi, jednocześnie zachowując pewien dystans pomiędzy nimi. Cały wdzięk Vandy prowadzi często do dwuznacznych sytuacji, w których Thomas nie do końca wie jak się zachować. Wraz z postępem akcji bohater sztuki – Seweryn – staje się niewolnikiem swojej pani, ukazując wyższość kobiety nad mężczyzną. Wkrótce nadchodzi burza, będąca zwiastunem tego co niedługo ma się zdarzyć na scenie teatru. Akcja nabiera tempa, stopniowo udowadniając dominację Vandy. Bohaterowie coraz bardziej wnikają w odgrywaną przez nich sztukę, a sytuacja staje się coraz bardziej emocjonująca.


Emmanuelle Seigner i Mathieu Amalric dobrze poradzili sobie ze swoimi rolami, choć wydaje się, że to aktorka tworzy film. Postępująca sztuka wywiera duże wrażenie, ale to zakończenie jest moim zdaniem genialne. Polański znakomicie zakończył akcję, czym zdecydowanie mnie urzekł. „Wenus w futrze” jest filmem dobrym. Ukazana na ekranie namiętność i miłość wraz ze wszystkimi podtekstami i znaczącymi gestami tworzy niezwykły spektakl, jednak nie wydaje się być na miarę wielkich produkcji. Warto wspomnieć także o wspaniałej muzyce Alexandre Desplata, który już niejednokrotnie współpracował z Romanem Polańskim.

Podsumowując, „Wenus w futrze” zawdzięcza erotyzmowi  i wyzywającym w kontekście seksualnym scenom swoje powodzenie. Aktorzy tworzą udany duet, jednak film momentami jest nużący. Największe wrażenie zdecydowanie sprawiają ostatnie sceny, będące świetnym zwieńczeniem produkcji. Moje zdanie na temat końcówki opieram nie tylko na własnych przeżyciach, ale również na reakcji pozostałych widzów w sali kinowej, którzy dopiero po upływie kilku minut od chwili pojawienia się napisów końcowych powoli zaczęli kierować się do wyjścia.

Moja ocena: 7/10

2 komentarze:

  1. Czekałam właśnie na Twoją recenzję :-) Dzięki. Muszę się wybrać - koniecznie

    OdpowiedzUsuń